Wyzwanie Pisarskie
Would you like to react to this message? Create an account in a few clicks or log in to continue.

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes.

3 posters

Go down

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. Empty Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes.

Post by Magda Skowron Wed Mar 31, 2021 12:07 am

Tego poranka budzik w telefonie nie miał szans. Małgorzata, bez otwierania oczu, z mistrzowską precyzją odnajdywała przycisk "wyłącz alarm" za każdym razem. Kilka razy, co kwadrans, niczym Ninja - atakowała zanim alarm zdążył się na dobre rozkręcić. Jednocześnie, za każdym razem, przesuwała telefon coraz dalej od siebie. Aż wreszcie, zrozpaczony rozmiarem swej porażki, budzik zebrał wszystkie siły aby wybrzmieć po raz ostatni. Trzeba przyznać, że zrobił to  z przytupem, z wyjątkowo irytującą i głośną mieszanką dźwięków. Do tego w takim oddaleniu od dziewczyny, że wreszcie nie udało jej się go zignorować. Podniosła rozczochraną głowę, z wysiłkiem odkleiła protestujące przed tym powieki i głośno marudząc wstała lekko potykając się o platające się nogi. Szybki rzut okiem na wyświetlaną godzinę sprawił, że jej powieki dokonały natychmiastowej kapitulacji rozszerzając się gwałtownie. Całe ciało w jednym momencie przeszło w tryb napięcia i pośpiechu.
- Szlag by to, nie zdążę! - mamrotała do siebie, pod nosem, niemal jednocześnie zbierając ciuchy z podłogi, przeczesując włosy, czy za szybko i zbyt mocno szczotkując zęby. - Jak ja wyglądam! - okrzyczała siebie w myślach, zerkając w lustro. Po chwili zasyczała z bólu. Szczoteczka za mocno przejechała po jej dziąsłach. Wypluta mieszanka pasty do zębów, śliny i krwi, były jak "kropka nad i" całej tej porannej katastrofy.

Chyba nigdy nie zebrała się tak szybko i sprawnie. Zadowolenie z tego faktu psuł tylko niepotrzebny rzut okiem na mieszkanie, które miało być nowoczesne i minimalistyczne, a teraz wyglądało jak uosobienie artystycznego nieładu...
Od tej pory, przez całą drogę się śpieszyła. Podbiegi przeplatała uspokajaną zadyszką, truchtem i nerwowym zerkaniem na smartwatcha. Wiedziała, że nie zdąży nic zjeść ale kawy na wynos nie mogła odpuścić. Z ciepłym kubkiem w ręku dobiegła do tramwaju. Z głośnym westchnieniem ulgi zasiadła na jednym z wolnych krzesełek.
Kiedy już uspokoiła oddech, zaczęła po kryjomu sączyć upragnioną kawę. Ciepło aromatycznego płynu wpływało na nią dobroczynnie i uspokajająco. To przypomniało jej sytuację, jak to jej Ciocia wypełniała kiedyś krzyżówkę i na pytanie "życiodajny płyn na cztery litery" wpisała "kawa". Ta myśl sprawiła, że poczuła się lepiej.

***

Po przebudzeniu  lubił przez chwilę leżeć z zamkniętymi oczami. Wyłapywał wtedy pojedyncze dźwięki, które zaspany mózg traktował jak miłe niespodzianki. Im bardziej był rozbudzony, tym szybciej odgadywał co się dzieje dookoła, co traktował jako swoiste nagrody. Tak było i tym razem, gdy zastanawiał się co to za dziwnie znajomy, mały traktorek obok? Ach tak! To ten stary, ukochany kocur - Tadzik. Co to za dudnienie z przedpokoju? Ach tak! To ten wspaniały, zabytkowy zegar z wahadłem. Od razu wyobraził sobie piękne, intarsjowane w drewnie ornamenty i uśmiechnął się do swoich myśli. Niespiesznie usiadł na łóżku, przecierając przy tym oczy. Wówczas zauważył, że Tadzik przerwał swoje senne pomruki na rzecz rozespanego wodzenia zielonymi ślepiami za właścicielem. Bonifacy zdążył już założyć swoje okrągłe okulary w cienkich, złotych oprawkach
i gładził się lekko po siwych skroniach, gdy zdał sobie sprawę, że ciekawskie, kocie spojrzenie jest coraz bardziej natarczywe i jednoznaczne. Spojrzenie wyrażało brak zrozumienia dlaczego to nie szara sierść jest teraz głaskana. Po naprawieniu tego nietaktu, Starszy Pan mógł się oddać porannej toalecie, ubieraniu się i przygotowaniu śniadania. Lubił małe rytuały, które temu towarzyszyły, takie jak wąchanie świeżo przekrojonego chleba, czy picie herbaty z ładnej filiżanki, zamiast z kubka.
Po śniadaniu zapakował kota do transporterka, a sam założył płaszcz. Jeszcze ostatni rzut oka na przytulne mieszkanie i można wychodzić.

***

Po jeździe tramwajem, już z oddali rzucił jej się w oczy złoty, szeryfowy font. Im bardziej się zbliżała, tym więcej szczegółów było widocznych. Szyld "Bez pośpiechu" wisiał nad starymi, bordowymi drzwiami zakładu fryzjerskiego połączonego z kawiarnią. Przy otwieraniu drzwi delikatnie rozbrzmiewał pozłacany dzwoneczek. W tle grał spokojny jazz, a w środku dało się wyczuć spokój i pogodną atmosferę.

We wnętrzu dominowały pastelowe, jasne kolory ścian przyjemnie kontrastujące z brązowymi meblami i ramkami pamiątkowych zdjęć z podróży. Wszędzie pełno było przedmiotów z różnych krajów ale z jakiegoś powodu pasowały one do siebie. Czuć było połączenie starego z nowym w przyjemny dla oka sposób.

Tuż przy wejściu, po lewej stronie, znajdowało się kilka małych stolików kawowych, kawiarniana lada, a pod ścianą kanapa. Po prawej stronie były wieszaki na ubrania, znowu kanapa pod ścianą oraz recepcyjna lada. W głębi, za przeszklonymi drzwiami, znajdowała się przestrzeń wydzielona na niewielki, klimatyczny salon fryzjerski. W powietrzu unosił się delikatny zapach świeżo zmielonej kawy i upieczonych babeczek. Dziewczyna dopiero kończyła przetwarzać w myślach wszystkie te informacje, kiedy poczuła, że o jej nogę ociera się coś ciepłego i miękkiego. Spojrzała w dół. Kot nie tylko jej się nie bał ale od razu głośnym miauknięciem domagał się pieszczot. Posłusznie ale i z przyjemnością przykucnęła, żeby pogłaskać tę szarą i władczą kulkę futra.
- Pani pewnie jest tą młodą dziennikarką, która miała przyjść na spotkanie z Bonkiem? - zagadnęła uśmiechnięta starsza kobieta zza lady. Kilka par ciekawskich oczu odwróciło się w jej stronę. Małgorzata lekko się tym zmieszała. Podeszła bliżej, żeby nie krzyczeć przez całą salę.
- Tak, dzień dobry! Nazywam się Małgorzata Bielska i przyszłam przeprowadzić wywiad z panem Bonifacym Czarneckim - wyrecytowała, gładząc przy tym czarną spódnicę i poprawiając jasną koszulę.
- Rozumiem, rozumiem... - odpowiedziała kobieta, po czym wyciągniętą ręką wskazała przeszklone drzwi w głębi. - Tędy proszę, zapraszam!
Małgorzata posłusznie udała się we wskazanym kierunku, po drodze rzucając jeszcze kilka szybkich spojrzeń na otoczenie. Zauważyła, że choć było wcześnie rano w tygodniu, to przy stolikach nie brakowało gości. Trzeba przyznać, że były to głównie starsze osoby, które łączył jakiś taki dziwny spokój i pogoda ducha, zupełnie jakby mieli na wszystko czas i niczym się nie przejmowali.

- Dzień dobry! Pani Małgorzata, jak mniemam? - powiedział miły, niski głos wydobywający się ze starszego Pana w stylowych, okrągłych okularach i w nie mniej stylowej reszcie ubioru.
- Dzień dobry, owszem, bardzo mi miło! Tyle słyszałam o Pana słynnym salonie, o tym jaki jest nietypowy, jak pomaga osobom starszym odnaleźć swoje miejsce... - powiedziała na jednym tchu ale przerwała nagle, zdając sobie sprawę, że zrobiła to mało profesjonalnie. Poprawiła się. - Gdzie możemy spokojnie porozmawiać?
- Bardzo proszę, tutaj - powiedział wskazując na fryzjerski fotel. Zdziwiła się ale nie oponowała, chociaż nie ustalali, że będzie jego Klientką. Zapytała jeszcze o zgodę o na nagrywanie wywiadu i po kilku kolejnych uprzejmościach przeszła do konkretów.
- Jak to się wszystko zaczęło? Dlaczego zdecydował się Pan w dojrzałym wieku na rzucenie pracy w korporacji, żeby wyjechać w podróż nieznane? I dlaczego potem, nagle, wrócił Pan w rodzinne strony, żeby otworzyć to miejsce?
- Ma Pani piękne, gęste włosy. Tyle można z nimi zrobić... - odpowiedział zamyślony. - Na co ma Pani dzisiaj ochotę? Co z nimi zrobimy? Mogę zaproponować odważne cięcie lub pielęgnację
i ułożenie twarzowej fryzury. Obiecuję, że Pani nie pożałuję!
Zaskoczył ją ale nie dała się zbić z tropu. Poprosiła o fryzurę bez cięcia, od tej pory czując z jakąś troską i delikatnością on zajmuje się jej włosami. To było tak relaksujące, że przez chwilę przestała myśleć o całym mnóstwie zadań ze swojej listy rzeczy do zrobienia. Przez chwilę zapomniała nawet po co się tu zjawiła. Wtedy, nieoczekiwanie, mężczyzna zabrał głos:
- Zadała Pani dużo niecierpliwych pytań. Trudno odpowiedzieć na nie wyczerpująco w czasie jednego spotkania, jednak spróbuję na tyle, na ile potrafię - powiedział delikatnie masując jej skronie.
- Myślę, że wszystko, cała ta historia, sprowadza się do uczenia się na błędach lub też do wstrząsów, które okazały się potem moimi małymi cudami - zaciekawił ją.
- Może w takim razie zacznijmy od początku... - zaproponowała niemal nieśmiało.
- Na początku byli Rodzice, a zwłaszcza Ojciec, który miał pewne wyobrażenie o mojej przyszłości. Niestety, okazało się, że było ono odmienne od mojego wyobrażenia. Wtedy też popełniłem błąd pierwszy. Byłem posłuszny i zamiast związać swoją przyszłość z modą, ze stylizacją fryzur, do których mnie ciągnęło, związałem się z - jak to mój ojciec określił - "poważnym zawodem", dla "poważnego człowieka".
- Co było potem? - dopytywała.
- W skrócie? Popełniłem jeszcze kilka błędów, zanim zrozumiałem, że stałem się niemym obserwatorem we własnym życiu. Na szczęście wtedy zdarzył się cud - powiedział to ze smutnym uśmiechem. - Kobieta, z którą byłem dość długo, zostawiła mnie.
- Dlaczego nazywa Pan to cudem? Został Pan porzucony, to musiało być straszne zwłaszcza po długim stażu związku...
- To prawda ale wszystko zależy od perspektywy. Gdyby nie to wydarzenie, to być może nigdy nie odważyłbym się wyjechać. Gdybym nie wyjechał, to nie udowodniłbym sobie, że mogę coś więcej. To właśnie wtedy zrozumiałem, że kiedy jak nie teraz zacząć żyć własnym życiem i cieszyć się nim po swojemu, choćby dla innych to był ogromny błąd.
- A co z tymi wszystkimi starszymi osobami, które tu regularnie przychodzą? Jak Pan tego dokonał?
- Cóż, nie chcę zabrzmieć górnolotnie ale myślę, że ma to coś wspólnego z tym, że dałem sobie czas. Czas na cieszenie się drobnymi rzeczami. Czas na wymianę kilku miłych słów i gestów. I że nauczyłem się - na błędach - dobrze czuć się z samym sobą. Inni to po prostu widzą i czują. Wiedzą, że to jest miejsce, gdzie nikomu nie będzie przeszkadzać, że płacenie za kawę zajmuje im więcej czasu niż innym, bo na przykład drżą im dłonie - mówił, odgarniając kosmyki z jej twarzy i wciąż robiąc coś przy jej włosach. - Wie Pani, chciałem po prostu stworzyć miejsce, w którym można się na chwilę zatrzymać i pobyć sobą. I co Pani na to? - powiedział, odsuwając się na bok i wskazując na jej odbicie w lustrze.
- W życiu nie czułam się tak piękna... - odpowiedziała cicho.

Magda Skowron

Posts : 23
Join date : 2021-03-16

View user profile

Amti likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. Empty Re: Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes.

Post by Bea Wed Apr 07, 2021 7:17 pm

Jakie to ładne! Mam wrażenie, że bardzo swobodnie czujesz się w takiej konwencji: współczesnej, obyczajowej opowieści. Mogę się skupić na technikaliach, jeśli chcesz - bo zawsze jest coś, co można poprawić - ale moim zdaniem jakieś drobne niedociągnięcia nie szkodzą tej historii. Myślę, że wyszło to tak, jak chciałaś - ciepło, spokojnie, trochę nawet wzruszająco.
Nie mogę tez oprzeć się wrażeniu, że z tą kawiarnią, gdzie pracują starsi ludzie i nikomu nie przeszkadza, kiedy zadrżą im ręce, puszczasz trochę oko do mojego poprzedniego tekstu Wink


Last edited by Bea on Thu Apr 08, 2021 1:24 pm; edited 1 time in total
Bea
Bea
Admin

Posts : 25
Join date : 2021-03-10

View user profile https://wyzwanie-pisarskie.forumieren.de

Magda Skowron likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. Empty Re: Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes.

Post by Magda Skowron Wed Apr 07, 2021 9:23 pm

Bardzo dziękuję! Smile A i owszem: zainspirowałaś mnie. Poczułam, że chcę napisać o starości w pozytywny sposób, a potem już poleciało z nasuwającymi się na myśl kontrastami Wink

Magda Skowron

Posts : 23
Join date : 2021-03-16

View user profile

Back to top Go down

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. Empty Re: Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes.

Post by Requ Sun Apr 18, 2021 8:51 pm

Bardzo fajne, przyjemne opowiadanie. Takie niespieszne i przyjemne. Bardzo czuć atmosferę w którą celowałaś. Bardzo chce się poznać resztę tej historii, co się stało, jakie błędy popełnił bohater. Pasowałoby do takiej niespiesznej historii życia z masą wstawek i dygresji.
Plus kiedyś widziałem komedię pt. "Praktykant" która jest dokładnie tym pomysłem, tylko z Robertem De Niro i Annie Hathaway Very Happy
Requ
Requ

Posts : 13
Join date : 2021-03-15

View user profile

Magda Skowron likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. Empty Re: Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes.

Post by Magda Skowron Mon Apr 19, 2021 12:22 am

Dzięki serdeczne! Very Happy

Magda Skowron

Posts : 23
Join date : 2021-03-16

View user profile

Back to top Go down

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. Empty Re: Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes.

Post by Sponsored content


Sponsored content


Back to top Go down

Back to top


 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum