Wyzwanie Pisarskie
Would you like to react to this message? Create an account in a few clicks or log in to continue.

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. - Requ

2 posters

Go down

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. - Requ Empty Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. - Requ

Post by Requ Sun Apr 18, 2021 12:04 pm

Melisa w wyblakłym kubku z Garfieldem parowała niespiesznie. Gabrysia trzymała go w dłoniach, nagrzany kubek parzył jej palce, ale nie przeszkadzało jej to. W jakiś sposób ten drobny ból był relaksujący. Spojrzała na kubek, sprany pomarańczowy kot miał zblazowaną minę, nad jego spraną głową unosił się sprany dymek komiksowy. Niestety po niemiecku. Nigdy nie dowiedziała się jaką mądrość przekazywał Garfield. Może właśnie ta mądrość wyblakłego kreskówkowego kota by jej pomogła?
Gabrysia miała koszmarny dzień. Najpierw u Konieczniakowej balejaż kompletnie źle chwycił, co zepsuło jej humor już od rana. Potem była przez to rozkojarzona i dziabnęła innego klienta nożyczkami w ucho. Jezus Maria, jaką zrobił aferę. Świr. I cały dzień zepsuty. Skończy się na tym, że wieść się rozniesie, a ona będzie robiła tylko trwałe starym babom. Nie tego chciała. Salon fryzjerski „GABI” miał być nowoczesny i stylowy. Ale nie jest i nie będzie. Trzeba w końcu spojrzeć prawdzie w oczy. Gabrysia nie jest taką fryzjerką. I nie będzie. Nie tnie włosów, jak gdyby jej nożyczki były ptakiem szybującym pośród chmur. Nie umie po jednym spojrzeniu na czyjąś twarz dobrać tej jednej nieoczywistej, wyjątkowej fryzury. Nie jest artystką.
Nagle drzwi do salonu otwarły się. Weszła kobieta, młoda, może 25 letnia. Ładna, ale oszpecona przez krzykliwy makijaż i masę kolczyków w uszach i  w nosie. Torba z naszywkami. Typ buntowniczki. Jej włosy były zafarbowane na kolor który kiedyś był krzykliwie niebieski, teraz z kolei był spranym szarawym smętnie wiszącym wodorostem. Prezentowała się zupełnie inaczej od Gabrysi, lekko grubej, z krótkimi włosami z banalnymi pasemkami.
-Dzień dobry, czy można jeszcze podciąć włosy? – Gabrysia spojrzała na zegar ścienny. Za kwadrans zamyka. Miała dość tego dnia, chciała wrócić do domu, zakopać się pod kocem i obejrzeć swój serial. Nie chciała siedzieć w tym durnym zakładzie gdzie piękne kobiety z fryzjerskich sesji zdjęciowych patrzyły na nią z pogardą. Nie chciała patrzeć na te wszystkie certyfikaty i dyplomy które wydawały się teraz być napisane sarkastycznie.  Ale dziewczyna miała miły uśmiech, wyglądała życzliwie. Trudno, pieniądz to pieniądz, pomyślała.
-Jasne, proszę siadać.
Zaczęły oczywiście od mycia głowy. Dziewczyna usiadła na fotelu, odchyliła głowę w kierunku umywalki a Gabrysia zaczęła myć jej włosy. Przy okazji przyjrzała się swojej klientce. Miała na sobie rozciągniętą bluzę z kapturem, dłonie miała bez ozdób, żadnych pierścionków ani bransolet. Za to całe dłonie miała upaćkane zaschniętą farbą. Gabrysia pomyślała, że znalazła temat do obowiązkowego fryzjerskiego small talku.
-Jest pani w trakcie remontu, co? – zagaiła.
-Co? Ah, chodzi o farbę? Nie, nie mam remontu. Jestem malarką. – Mruknęła z niepewną miną. Chyba nie zamierzała gawędzić, kiedy ma się zamknięte oczy a ktoś trzyma ręce na twojej głowie, to asertywność jakoś zanika.  
-O, malarka! Super! Jak praca? Pewnie ciężki kawałek chleba?
-Zależy. Czasem, jak wpadnie dobre zlecenie, to jest super. Czasem jest dużo gorzej.
-Rozumiem. Ale cóż, przynajmniej się pani nie nudzi, co?
-Co ma pani na myśli?
-No, że robi pani to co kocha. – Klientka uśmiechnęła się niemrawo.
-Ano kocham. Czasem jest ciężko, ale jednak daje mi to wielką satysfakcję.
Gabrysia skończyła mycie, wysuszyła włosy i zaprosiła dziewczynę na fotel.
-Co dziś robimy? – Zapytała przyglądając się jej włosom, które teraz, kiedy wciąż były lekko wilgotne i wyglądały jeszcze bardziej jak wodorosty.
-Proszę podciąć i wymodelować. – Gabrysia pokiwała głową i przystąpiła do pracy. Przez chwile było słychać tylko ciche cykanie nożyczek. Klientka przymknęła oczy, wyglądała jakby zaraz miała zasnąć. Lecz jedna myśl nie dawała Gabrysi spokoju. W końcu nie wytrzymała.
-Jak sobie pani radzi z tym malowaniem? W sensie, że nie wszystko co pani zrobi jest perfekcyjne? Nie frustruje to pani? – Dziewczyna podniosła wzrok i znalazła spojrzenie Gabrysi w lustrze.
- Sądzę, że dla twórcy perfekcja to chyba najgorszy koszmar. Przecież kiedy osiągnie się perfekcję, nie ma już jak się doskonalić, nie ma miejsca na nauczenie się czegoś nowego. Znika poczucie dumy z przełamania kolejnej bariery. – Gabrysia bardzo starała się nie przewrócić oczami. Nie o to jej chodziło. Dziewczyna chyba wyczuła reakcję Gabrysi, bo po chwili znów podjęła.
-Ale jeśli chodzi o to dążenie to doskonałości, to chyba na tym to wszystko polega wie pani? Kiedy ktoś podziwia obraz to nie widzi dziesiątek, albo setek nieudanych szkiców, prób które szły świetnie aż w ostatnim momencie coś się zepsuło. Tylko ja to wiem. To mój sekret, i moja esencja bycia malarką.  Czytając książkę, nie wiemy ile setek stron wylądowało w szufladzie. Całe to bycie artystą polega na podejmowaniu kolejnych prób aż wreszcie z bólem uznamy „Niech już będzie, to się chyba od biedy nada.” – Gabrysia w milczeniu słuchała dziewczyny. Nigdy o tym nie myślała w ten sposób. Skupiała się tylko na tym jak nie cierpi efektów swej pracy. A może nie chodzi o efekt, tylko o drogę do niego.
-Wie pani… chyba potrzebowałam, żeby ktoś mi to powiedział. Nie każde strzyżenie będzie moim najlepszym, ale nie każde przecież musi, prawda? – Klientka uśmiechnęła się i odruchowo spróbowała skinąć głowa, ale potem przypomniała sobie, że poruszanie głową, to nie najlepszy pomysł.
Reszta strzyżenia przebiegła w ciszy, Gabrysia była pogrążona w myślach. Dziewczyna wydawała się jakby bardziej zrelaksowana. Po jakimś czasie Gabrysia wsadziła nożyczki za pas i zrobiła krok w tył. Oznajmiła uroczystym tonem
-I jak!? – Dziewczyna spojrzała, włosy były teraz dużo krótsze, wystylizowane, nabrały objętości i zadziornie falowały.
-Wow…wyglądają… super, dziękuje bardzo! – Uśmiech na twarzy Gabrysi usechł. Znała ten ton. Dziewczyna nie polubiła fryzury, ale był zbyt uprzejma by to powiedzieć. Sama Gabrysia przyjrzała się teraz swojemu dziełu i zrozumiała. Fryzura na pierwszy rzut oka wyglądała dobrze, ale jakoś nie pasowała do twarzy dziewczyny, do jej temperamentu. Gabrysia znowu zawiodła. Poczuła jak narasta w niej złość i frustracja. Ale wtedy przypomniała sobie rozmowę ze swoja klientką. Każda próba to okazja do nauki. To podejście było lepsze niż poprzednie!  Następne będzie jeszcze lepsze, i tak krok za krokiem aż cos będzie wystarczająco dobre… Gabrysia zastanowiła się. No tak. Przecież!  Nagle wszystkie elementy wskoczyły na miejsce, a jej umysł się rozjaśnił.
Jak mogła tego nie zrozumieć wcześniej!?
Dziewczyna lekko zniecierpliwiona zaczęła się wiercić na fotelu.
-Przepraszam, ale czy mogę już ws…- nie skończyła, urwała w pół zdania kiedy Gabrysia poderżnęła jej gardło brzytwą do golenia. Krew zaczęła tryskać z jej rany, po kilku sekundach światło w jej oczach zgasło i osunęła się na ziemię. Gabrysia tego nie widziała, była zbyt zajęta opuszczaniem rolet i wystawieniem tabliczki z napisem „ZAMKNIĘTE.”
Nikt czytający książkę nie wie ile rękopisów wylądowało w szufladzie. Ze strzyżeniem jest tak samo.  Ale na tym to polega, każde kolejne będzie lepsze niż poprzednie, i tak krok za krokiem aż któreś będzie wystarczająco dobre by je pokazać światu. Z ta myślą Gabrysia poszła po mopa.

Następnego ranka Gabrysia była tragicznie niewyspana – posprzątanie salonu zajęło strasznie długo, oczywiście przegapiła swój serial, wróciła do domu i padła na łóżko nawet bez kolacji. Dziś co chwilę ziewała, było jej ciągle zimno z niewyspania. Kubek z Garfieldem był wypełniony już drugą kawą. Ale nie była zła. Była zadowolona. Wreszcie zyskała zdrową perspektywę na swoja twórczość. Może nawet na całe życie! Była wdzięczna swojej wczorajszej klientce, niezależnie od tego jak ciężkie okazało się jej ciało.
Drzwi do salonu otwarły się, Gabrysia zauważyła, że sama rwie się do nowej klientki. Tyle możliwość, tyle szalonych pomysłów, co zrobić z jej włosami! Ograniczała ją tylko jej własna wyobraźnia! Przywitała klientkę radosnym tonem którego u siebie nie znała, ale z radością go przyjęła.
-Dzień dobry pani Malińska, co pani powie na mały eksperyment fryzjerski?
Requ
Requ

Posts : 13
Join date : 2021-03-15

View user profile

Bea and Magda Skowron like this post

Back to top Go down

Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. - Requ Empty Re: Wyzwanie #2. The story begins in a hair salon. It's a story about learning from mistakes. - Requ

Post by Bea Mon Apr 19, 2021 6:00 pm

Jak już wiesz, początkowo miałam ten sam pomysł Very Happy Mimo tego, że spodziewałam się, w którą stronę to pójdzie, czytałam szybko, żeby się dowiedzieć, co będzie dalej i jak to opiszesz! Bardzo płynna i bezwysiłkowa narracja, co potwierdza, że jednak większości ludzi znacznie łatwiej przychodzi pisanie w konwencji realistycznej. To chyba Orbitowski zauważył u siebie, że zawsze chciał pisać fantastykę, ale w którymś momencie zorientował się, że to mu ciąży - bo w zasadzie chciał opowiadać historie ludzi, a konieczność konstruowania wiarygodnego fantastycznego świata bardziej go ograniczała niż uskrzydlała. Tutaj widzę coś podobnego - błyskotliwe spostrzeżenia, unikalne spojrzenie na codzienność, które można mieć tylko wtedy, gdy faktycznie przebywa się w opisywanym świecie. Jak to z kubkiem z Garfieldem. Pomyślałam sobie "Boże, genialne, przecież w każdym biurze czy zakładzie pracy jest kubek tego typu, nie wiadomo skąd, nie wiadomo czyj".

W ogóle Pani Gabrysia, Demon Barberess of Warszawska Street bardzo mnie bawi Very Happy
Bea
Bea
Admin

Posts : 25
Join date : 2021-03-10

View user profile https://wyzwanie-pisarskie.forumieren.de

Back to top Go down

Back to top


 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum