Wyzwanie Pisarskie
Would you like to react to this message? Create an account in a few clicks or log in to continue.

Wyzwanie #4. Bursztynowe serce - Bea

2 posters

Go down

Wyzwanie #4. Bursztynowe serce - Bea Empty Wyzwanie #4. Bursztynowe serce - Bea

Post by Bea Sun Oct 10, 2021 4:56 pm

Po tym, jak książę odszedł do innej, na długo zaszyła się na morskim dnie. Było tam ciemno, chłodno i bezpiecznie. Żadne wiatry ani porywy nie miotały jej słabym ciałem; woda otulała ją ze wszystkich stron. Leżała zwinięta w kłębek pod skałą. Do jej kryjówki zaglądały ośmiornice, przyglądając się w milczeniu swoimi mądrymi oczami. Ławice drobnych ryb ocierały się o nią, jakby była przedmiotem, kolejnym fragmentem krajobrazu pełnego wraków i zatopionych śmieci. Ich delikatny dotyk, nienarzucająca się obecność działały kojąco. Czuła ulgę widząc, że chociaż jej świat się skończył, inne stworzenia nadal żyją; że odbywają podwodne wędrówki w sobie tylko znanych celach; że ze skalnych zapadlin co rusz wynurzają się pokolenia kijanek.
Muszle i korale, które nosiła dla ozdoby, z czasem porosły pąklami. Po tym poznała, ile tygodni musiało minąć. Nie czuła nic; nawet krewetki, które podtykał jej niestrudzony krab, smakowały jedynie jak słona woda.
Gdzieś u góry słońce przebijało się przez wodę, przebijało promieniami fale, lśniąc jak klejnoty, którymi kiedyś wyszywane były jej suknie. Na samą myśl o tym było jej niedobrze. Nigdy więcej nie chciała widzieć tego blasku ani czuć zachwytu.
Tutaj, na dnie, było ciemno i bezpiecznie.

***

     Ten dzień przyszedł bez zapowiedzi. Popatrzyła wokoło mętnym wzrokiem, rozglądając się za krabem. Zamiast niego zobaczyła kilka krewetek położonych na wejściu do kryjówki. Od jak dawna jej nie odwiedzał? Czy coś mu się stało? Spróbowała poruszyć ogonem, a kiedy jej ciało nie zareagowało, poczuła ukłucie strachu. Płetwa była wystrzępiona i odbarwiona, niewiele zostało z dawnego turkusu. Zobaczyła, że brakuje jej kilku łusek.
Drżącymi palcami sięgnęła po krewetki i wepchnęła je naraz do ust. Zrazu poczuła falę mdłości, ale zmusiła się, by utrzymać posiłek w żołądku. Jedna próba, kolejna, wreszcie jej ogon zatrzepotał, jakby była rybą schwytaną w sieci. Z wysiłkiem podparła się rękami i wypłynęła z jaskini, płosząc stado srebrzystych śledzi. Wszystko tak bardzo się zmieniło. Nigdzie nie było widać śladu kraba. Czując narastający lęk, odbiła się i ruszyła w górę.
Droga była długa i trudna, ale wreszcie udało jej się wynurzyć. Krztusząc się, wypchnęła wodę z płuc i z nosa, chrapliwie zaczerpnęła powietrza. Był wieczór; ciemnozłoty blask tańczył na grzbietach fal. Wyczerpana położyła się na plecach. Morze kołysało ją łagodnie, podpierało tak, jak matka podpiera głowę niemowlęcia. Czuła się tak delikatna i wątła, jak piana rozbijająca się o pobliskie skały.
Słońce raziło ją w oczy. Zacisnęła mocno powieki, nie chcąc widzieć tego, co niegdyś tak bardzo kochała. Słona woda spłynęła jej po policzkach.
Minęła długa chwila, nim zrozumiała, że płacze.

***

       Po tym wszystkim zostało jej kilka bezużytecznych pamiątek. Świecidełka, które zerwała z szyi, kiedy tylko zauważyła, że dalej tam są. Opadły wolno na dno, budząc zaciekawienie ryb. Był jednak jeden dar, którego nie mogła tak łatwo wyrzucić. Nie wiedziała nawet, że nie został jej odebrany, póki fale w końcu nie wyrzuciły jej na brzeg.
Gdy zwinęła się na mokrym piasku, do piersi przyciągnęła nie wyblakły ogon, lecz ciepłe ludzkie kolana.
Poczuła nagłą falę gniewu. Czy ta jedna pamiątka, najgorsza ze wszystkich, miała pozostać z nią już na zawsze? Czy do końca swoich dni miała jej przypominać o tym, co utraciła? Przeklęła w duchu morską czarownicę. Jej słowa powróciły do pamięci, jakby rozmawiały zaledwie wczoraj:

Nie jest łatwo nauczyć się chodzić. Pierwsze kroki będą bardzo bolesne. Im szybciej przez to przejdziesz, tym lepiej. Czasem będziesz musiała czegoś się uchwycić, poprosić kogoś, by cię podtrzymał. Pamiętaj jednak , że celem jest to, byś nauczyła się stać na własnych nogach. Być może ból nigdy nie minie, ale z czasem przestaniesz go zauważać; będzie się odzywał tylko chwilami.

Ostrożnie przetoczyła się na kolana i spróbowała wstać. Osłabione ciało zawodziło ją raz po raz. Wreszcie poczuła pod stopami miękki, zimny piasek. Bolało, tak jak zapowiedziała czarownica. O dziwo, przyjęła to z ulgą. Poczuła, jak budzą się nerwy i mięśnie. Każdy krok zachęcał ją, by postawiła następny. Wiatr targał jej włosami, smagał skórę, niósł ze sobą zapach roślin porastających wydmy. Szła bez celu, przyglądając się czerwieniejącemu słońcu, zatrzymując czasem, by obejrzeć leżącą na plaży muszlę czy kamyk.
Zaczynało robić się chłodno. Powoli skierowała się w stronę wody. Było kilka rzeczy, które chciała zrobić po powrocie. Poszukać kraba, to po pierwsze. Odwiedzić rodziców, pewnie się martwią. Popłynąć do kryjówki muren i odnaleźć morską czarownicę. Tak, pomyślała z rosnącym zdecydowaniem. Muszę się z nią zobaczyć. Było tyle rzeczy w ich poprzedniej rozmowie, których do końca nie rozumiała. Ponownie usłyszała w głowie ochrypłe słowa staruchy:

Kiedy kogoś kochasz, łatwo jest utracić swój głos. Jednak nic z tego, co naprawdę należy do nas, nie zostaje stracone na wieki.

Powoli wchodziła do wody, przyglądając się swoim stopom. Woda zmniejszała ciążenie, łagodziła ból. Odkryła, że te nieforemne wyrostki, w które potrafił zamienić się jej ogon, potrafią być przyjemne w używaniu. Nagle jednak poczuła ukłucie pod piętą. Odruchowo przykucnęła i zanurzyła ręce w wodzie, masując urażone miejsce. W piasku na dnie coś zamigotało. Podniosła to i wyprostowała się, oglądając niewielki przedmiot w ostatnich promieniach słońca.
Kamyk miał złocisty kolor i nieregularny kształt. Światło przebijało przez jego gładką, dziwnie ciepłą powierzchnię. W środku coś się kryło; niewielki, zatrzymany w czasie owad. Iskra życia, które przetrwało.
Zacisnęła w ręku bursztyn i szła dalej, coraz głębiej w morskie fale. Nad powierzchnię wody wzbiły się mewy, wykrzykując swoje pieśni głodu i walki, wzywając młode, dodając sobie odwagi przed zanurkowaniem we wzburzoną toń.
Zanim morze przykryło jej głowę, odpowiedziała im. Zaśmiała się, słysząc własny głos. Chrapliwy i ostry, pomyślała. Zupełnie jak głos czarownicy.


Last edited by Bea on Tue Oct 12, 2021 11:12 pm; edited 2 times in total
Bea
Bea
Admin

Posts : 25
Join date : 2021-03-10

View user profile https://wyzwanie-pisarskie.forumieren.de

Back to top Go down

Wyzwanie #4. Bursztynowe serce - Bea Empty Re: Wyzwanie #4. Bursztynowe serce - Bea

Post by Requ Tue Oct 12, 2021 10:59 pm

Bardzo mi się podoba, zrobiłaś mini dekonstrukcję baśni bez poświęcania malowniczego i lirycznego tonu. Opisy są kolorowe i fantazyjne, można sobie wyobrazić scenerię rodem z Disneya, ale jednocześnie jest gorycz i feministyczny przekaz, co jest o tyle zaskakujące, że ciężko upchnąć coś takiego w tak ograniczoną formę.
Wykorzystanie motywu z utratą głosu jest w pytę, świetna reinterpretacja znanego motywu.
Requ
Requ

Posts : 13
Join date : 2021-03-15

View user profile

Bea likes this post

Back to top Go down

Back to top

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum