Wyzwanie Pisarskie
Would you like to react to this message? Create an account in a few clicks or log in to continue.

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

4 posters

Go down

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea Empty Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

Post by Bea Sun Mar 28, 2021 10:38 pm

Ręce zadygotały jej nagle, bez żadnej zapowiedzi. Zupełnie, jakby ktoś chwycił za jej wiotkie nadgarstki i zaczął nimi szarpać. Zmielona kawa, zamiast trafić do pojemnika w ekspresie, rozsypała się po blacie.
- Jezu, mamo! Odsuń się…
- Nie, ja to posprząt…
Nie dał dokończyć:
- Wiem, wiem, wszystko zrobisz, a potem ja będę musiał poprawiać. Zaraz się znowu  spóźnię do pracy przez ciebie.
Zniecierpliwiony przesunął starszą kobietę i zaczął zgarniać kawę rękami. Zaklął, kiedy zauważył, że pobrudził sobie mankiet koszuli. Helen próbowała opanować łzawienie oczu. Nie dostrzegł, że kiedy ją odepchnął, uderzyła biodrem o kant stołu. Co to będzie, myślała. Tylko siniak, czy już krwiak, który rozleje się po jej cienkiej skórze i sczernieje. Kolejny do kolekcji tych pamiątek drobnych urazów, które pojawiały się każdego dnia. Urazów, które nie powinny w ogóle przebić się przez jej skórę. Które nie powinny boleć.
Wyszedł w pośpiechu, nie żegnając się. Policzek, w który zawsze dotąd ją całował, dziwnie piekł. Jak się okazuje, brak dotyku może zostawiać ślady  tak samo jak uderzenie. Stała tak patrząc, jak drzwi zamykają się za jej wspaniałym, ukochanym synem. W dziwnym geście, który zaskoczył ją samą, podniosła dłoń. I pogłaskała się po zwiędłym, starczym policzku.


***

- Jesteście armią Boga! To wy trzymacie Szatana w żelaznym uścisku waszej wiary! Wasze modlitwy, wasze zaangażowanie w życie wspólnoty, wasze ofiary na Kościół, to wszystko są ogniwa łańcucha, którym pętamy Bestię! Codziennie na nowo, bo ta walka nigdy nie ustaje!

Helen bolało biodro. Zwykle kazania pastora Michaelsa wprawiały ją w uniesienie, które czyniły długie kwadranse stania znośnym. Zwykle prawie nie czuła bólu. Tym razem nie potrafiła się skupić. Stój, głupia, nakazała sobie w myślach. Jezus wisiał za ciebie na krzyżu, a ty nie możesz ustać godziny? Całe szczęście ciasto, które upiekła na charytatywny kiermasz, spoczywało obok na wolnym siedzeniu. Jedyny ciężar, który musiała dźwigać, to ciężar samej siebie.
Wreszcie nabożeństwo dobiegło końca. Ostrożnie wstała z kolan i podniosła blachę, przykrytą czystą ściereczką. Przy wyjściu z kościoła tłoczyli się wierni. Trochę zdezorientowana rozejrzała się w tłumie. Nie widziała żadnej ze swoich koleżanek. Czy naprawdę tylko ona przygotowała coś na kiermasz? A może one już poszły w stronę ogrodu, gdzie rozstawiono namioty? Pastor Michaels uśmiechał się serdecznie, podawał rękę kolejnym parafianom. Czy ktoś wie, gdzie powinna iść z tym ciastem? Ktoś popchnął ją do przodu. Duszpasterz spojrzał na nią i skinął głową, widząc pakunek w jej rękach.
Nadgarstki zachwiały się, zatrzepotały jak liście na wietrze.
- Szlag! - zawył pastor, gdy jeszcze gorący jabłkowy mus bryzgnął na jego koszulę.
Tłum ją odepchnął, zewsząd dobiegały podniesione głosy. Poślizgnęła się na śliskiej podłodze, potknęła o kopaną przez ludzi blachę. Wierni rzucili się, by pomóc pastorowi, odbijała się od nich jak szmaciana piłka, próbując złapać równowagę i wydostać się na zewnątrz. Ktoś za nią wołał, ale nie oglądała się za siebie.
Upadła dopiero na trawniku przed kościołem. Obite biodro rwało tępym bólem. Na spódnicy czuła mokre ciepło i nie miała odwagi sprawdzić, czy to jabłkowy mus.  Wstawaj, powiedziała sobie. Jezus wisiał za ciebie na krzyżu, a ty nie umiesz wstać?

***


    Wieczorem poszła na plażę. Słońce już zaszło, jaskrawe kolory ustąpiły miejsca szaroniebieskiemu zmierzchowi. Miała na sobie świeżą sukienkę i delikatne sandały, które nie chroniły stóp od zimna piasku i wody. Było jej chłodno, ale z jakiegoś powodu chciała wyglądać elegancko. Taka szkoda, pomyślała, że Dan zaniósł całą biżuterię do lombardu . Choć jej mąż nie żył już od kilku lat, pamiętała ten dzień, jakby to było wczoraj.
- Komu chcesz się podobać, stara? Wiesz, że choćbyś obwiesiła się jak choinka, czasu nie cofniesz? Tylko pośmiewisko z siebie robisz!
Zamyślona szła brzegiem morza, bawiąc się zawieszonym na szyi krzyżykiem. Tylko to jej zostało. Tylko tego nie dała sobie zabrać.
Aż do dzisiaj.

Nie musiała ich długo szukać. Były dokładnie tam, gdzie Gertruda opisała jej przez telefon. Zresztą w ciemności z daleka widać było małe ognisko i płomienie miotane wiatrem. Były tam wszystkie, cała piątka. Skurczona od wieku Julia, trzymająca się balkoniku tak kurczowo, jak wspinacz zaciskający ręce na wystającym kawałku skały. Rose, która na tę okazję zamieniła chustkę na starannie wyszczotkowaną perukę. Mabel, wyprostowana i sztywna, z twarzą jak zawsze wykrzywioną cierpieniem. Chuda Harriet, wodząca wokół zakłopotanym wzrokiem, jakby nie była pewna, jak się tutaj znalazła.
I Gertruda, która na jej widok rozciągnęła wargi w bezzębnym uśmiechu. Tak jak mówiła, implanty miała mieć wstawiane dopiero za dwa tygodnie, kiedy wygoją się rany.
- Helen. Cieszę się, że do nas dołączyłaś.
- Ja… Mhm. - głos uwiązł jej w gardle. Odchrząknęła, zmuszając go do posłuszeństwa. - Ja jeszcze nie wiem. Nie podjęłam decyzji.
Gertruda wzruszyła pulchnymi ramionami.
- Nie wiem, czy tak się da. Jeśli chcesz zostać, robisz to na własną odpowiedzialność.
Potrafiła tylko skinąć głową. W palcach dalej obracała nerwowo krzyżyk. Patrzyła, jak za poleceniem Gertrudy  jej koleżanki powoli się rozbierają.
- Tak. Włosy też. - powiedziała stanowczo kobieta, widząc moment zawahania.
Rose przez chwilę zapatrzyła się w przestrzeń, a potem wolno odsłoniła łysą, kościstą czaszkę. Zaczęła rozpinać guziki bluzki. Jej wystające obojczyki, szpice łokci, każdy detal ranił Helen swoją brutalną ostrością. Pomogły Julii się rozebrać, podtrzymały ją i przeciągnęły koszulę przez głowę, tak ostrożnie, jakby mogła rozpaść się w ich rękach.
Rozbierając się, Helen nie oszczędziła sobie niczego. Patrzyła na swoje opuchnięte kolana, na biodro pokryte ohydną czarną wybroczyną. Na żałośnie wysklepiony wzgórek łonowy, nad którym zapadał się jałowy brzuch. Była pusta, opuszczona przez mężczyznę wypełniającego jej wnętrze, przez dziecko, które wyprowadziło się z macicy, przez życie, które niegdyś czyniło piersi krągłymi, a teraz wyniosło się, wyniosło i zostawiło ją samą w tej suchej powłoce, w tym rozpadającym się kokonie.
Gertuda uniosła ręce. Oczy miała zamknięte.
- Te invoco a profundus inferni! - zaintonowała. Mimo braku zębów głos miała jasny i donośny, tak jak wtedy, gdy śpiewała w chórze kościelnym.
- ...ad ligandum eos pariter eos coram me! - podjęła pozostała czwórka. Harriet z wysiłkiem czytała z kartki, ale nawet jej wymamlane słowa były słyszalne.
Płomień zadygotał na wietrze. Helen podniosła wzrok, kiedy nagle przeszyło ją zimno. Zdawało się, że sunące po niebie chmury przyśpieszyły. Nagle odsłonił się księżyc, wielki i blady.
- Abaddon! - zaśpiewała dziko Gertruda. - Asmodai! Azazel!
- Belial! - zawołała Julia. - Dagan! Legion!
- Leviathan!- ochryple krzyknęła Rose. -Lilith!  Lucifer!
- Mammon! - wyrecytowała Mabel. - Mephistopheles! Moloch!
- Samael. - przeczytała wolno Harriet. - Shaitan. Sut.
- Te invoco a profundus inferni! Te invoco! Te invoco! - zawył nierówno chór.
Te invoco, powtórzyła w myślach Helen, patrząc w ogień.

     Przyszedł od strony morza. Bosymi stopami zszedł z fal i kroczył dalej, nie zostawiając śladów na piasku. Miał na sobie letni, biały garnitur utkany z cienkiego lnu. Kontrastowała z nim ciemna, lśniąca w blasku księżyca skóra. Piękny, pomyślała Helen. Spodziewała się tego. Jej palce znowu zacisnęły się na krzyżyku. Będzie nas mamił, pomyślała. Będzie kłamał. Będzie nas zwodził swoimi kształtnymi słowami i bezwstydną urodą. Tak, żebyśmy przez moment zapomniały o tym, kim jesteśmy. Żebyśmy poczuły, że jest w nas coś poza obwisłą skórą i kruchymi kośćmi. Że mamy znaczenie. Że komuś na nas zależy. Zupełnie jak pastor Michaels, podpowiedziały jej myśli.
Gdy był parę kroków od nich, zatrzymał się. Patrzył na nie w milczeniu. Powoli ukłonił się, kładąc rękę na piersi. Później znowu podniósł oczy. Tańczył w nich ogień, ale to nie miało znaczenia. W tych oczach było coś jeszcze. Coś dziwnego, czego Helen nigdy nie widziała w oczach mężczyzny. Demon nie patrzył na ich nagość. Patrzył na ich twarze, zdeterminowane, zacięte.
W oczach miał szacunek.
Ręka znowu ją zdradziła. Zadrżała gwałtownie, szarpnęła za łańcuszek. Złoty krzyżyk zamigotał i spadł w mokry piach. Usłyszała swój własny głos. Zaczęła spokojnie:
- To są nasze warunki.


Last edited by Bea on Mon Mar 29, 2021 2:20 pm; edited 2 times in total
Bea
Bea
Admin

Posts : 25
Join date : 2021-03-10

View user profile https://wyzwanie-pisarskie.forumieren.de

Amti and Magda Skowron like this post

Back to top Go down

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea Empty Re: Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

Post by Magda Skowron Sun Mar 28, 2021 11:13 pm

Wow... Nie spodziewałam się tego. Helen okazała się niezłym badassem, że tak powiem :O
Początek opowieści był dla mnie smutny ale ujmujący. Miałam nadzieję na rozwinięcie tego wątku. W duchu pragnęłam, żeby Syn Helen się opamiętał albo żeby ona się na nim epicko zemściła.
Historia w kościele miała dla mnie pewne zgrzyty:
1) kiedy jest mowa o tym, że "Zwykle kazania pastora Michaelsa wprawiały ją w uniesienie, które czyniły długie kwadranse stania znośnym. (...) Stój, głupia, nakazała sobie w myślach. Jezus wisiał za ciebie na krzyżu, a ty nie możesz ustać godziny?" Wszystko wskazuje na to, że Helen stoi, tymczasem po chwili dowiadujemy się, że jednak klęczała. Przez krótką chwilę zaburzyło mi to odbiór utworu - musiałam ponownie wyobrazić sobie Helen w tej sytuacji. Nie zmienia to faktu, że ten tekst z Jezusem jest naprawdę mocny.
2) Zdziwiło mnie, że Helen wydaje się tak mocno wierzącą, że znosi wszystko w imię Jezusa, że złoty krzyżyk jest jedyną rzeczą, której nie pozwoliła sobie odebrać, a mimo to na końcu buntuje się przeciwko największemu filarowi swojego życia, zamiast przeciwko lekceważącym i krzywdzącym ją ludziom.
3) Ta scena w kościele, gdy Ksiądz wybucha, wszyscy odpychają kobietę, nie ma jej koleżanek (o których przecież wie, że poszły na plażę przywoływać Demona)... Wszystko to jest takie brutalne i zero-jedynkowe. Żałuję, że Helen nie znalazła w tłumie choć jednego współczującego ale nieporadnego jak ona sama spojrzenia. Albo, że Ksiądz się nie zmieszał i nie próbował przeprosić czego Helen już by nie widziała. Myślę, że takie przełamanie dodałoby dodatkowego dramatyzmu przedstawionej sytuacji ale też, że mocniej by ją uprawdopodobniły. Bez względu na to czy Ksiądz byłby szczery, czy to by była po prostu gra pozorów... Ale to już tylko taka poboczna, subiektywna dywagacja.
Kończąc: smutne i ciekawe jest to, że Staruszki znalazły szacunek dopiero u Demona, którego do tej pory odrzucały. Jest to na pewno intrygująca historia i chętnie poznam ich więcej Smile

Magda Skowron

Posts : 23
Join date : 2021-03-16

View user profile

Amti likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea Empty Re: Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

Post by Bea Sun Mar 28, 2021 11:26 pm

Dzięki za recenzję Smile Specjalnie umieściłam akcję w USA, bo chciałam sprawić wrażenie, że to jest taki mały zbór mocno skupiony wokół osoby charyzmatycznego kaznodziei, których tam jest pełno. Myślałam, że to jest czytelne z kontekstu, ale widać lepiej byłoby to mocniej zaznaczyć.
1) W czasie mszy się dużo stoi i regularnie klęka, więc też założyłam, że zmiana pozycji nie będzie niczym dziwnym. Ale pomyślę, jak to poprawić.
2) Chciałam pokazać, że w miarę jak najpierw jej koleżanki opuściły wspólnotę, a potem obraził ją pastor, przelał się też ten ostatni puchar goryczy. I że w zasadzie wszyscy traktują ją mniej lub bardziej lekceważąco z samego faktu, że jest niesprawna.
3) Racja, to dodałoby wielowymiarowości. Starałam się zarysowywać te sytuacje w miarę prosto ze względu na organiczenie miejsca. Pomyślę, jak to wysubtelnic, żeby nie było takie czarno-białe. Nie chciałam, żeby pastor wyszedł tutaj na potwora, a raczej na kogoś, kto się zdenerwował, bo został poparzony i pobrudzony tuż przed ważnym wydarzeniem.

Wiem, że wyszło obrazoburczo, ale cieszę się, że ciekawie Wink
Bea
Bea
Admin

Posts : 25
Join date : 2021-03-10

View user profile https://wyzwanie-pisarskie.forumieren.de

Magda Skowron likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea Empty Re: Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

Post by Requ Sun Mar 28, 2021 11:32 pm

Co mi się najbardziej podoba tutaj to pomysł. Jest elegancki i nieoczywisty. Ale jednocześnie tak prosty, ze się frustruję (czemu ja na to nie wpadłem?!) Wykonanie też bardzo dobre, nie ma żadnych niepotrzebnych scen, zbędnych opisów, jakiś dydnających wątków czy elementów worldbuildingu (zaleta pisania w naszym świecie Very Happy)
Chyba najlepszy moment był (jak należy) w finale, szacunek w oczach diabła skleja to opowiadanie. (I subtelnie pokazuje jak cwany jest diabeł, główna bohaterka była przygotowana na każdą formę przekupstwa, poza tą jedną)
Jeśli miałbym się czegoś czepić to chyba tylko druga scena jest trochę zbyt...no zbyt.
Wystarczyłoby chyba troszkę mniej bezpośrednie upokorzenie to przekazania myśli.
Niemniej bardzo mi się podobało.
Requ
Requ

Posts : 13
Join date : 2021-03-15

View user profile

Amti and Magda Skowron like this post

Back to top Go down

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea Empty Re: Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

Post by Amti Tue Mar 30, 2021 12:12 am

O i to jest to, co nazywam kawałkiem dobrej literatury. Znasz to uczucie, gdy zaczyna rozbrzmiewać jakaś nieznana Ci dotąd melodia, a jednak te dźwięki od razu do Ciebie przemawiają, od razu wlewają Ci się w uszy i trafiają w odpowiednie receptory jak idealnie dopasowane puzzelki. I tak właśnie było tutaj - zgrabny, ładny, "czysty" dźwięk.

Mam tylko jedno "ale". Przeczytałam ten tekst wczoraj na szybko przed spaniem i gdy od niego odeszłam nie mogłam ogarnąć, co jest nie tak z moimi odczuciami. Z jednej strony BARDZO mi się podobał - stylem, klimatem, naturalnymi dialogami, niewymuszonymi, ale zgrabnymi opisami, ciekawym pomysłem - a z drugiej... coś mi nie dawało spokoju i coś mnie uwierało, aż pomyślałam, że ze mną jest coś nie tak.

Na szczęście okazało się, że nie tylko ja mam takie myśli i tutaj zgodzę się z Magdą, a także Requiem - zgrzyt i "ryską" na szkle jest właśnie ta zero-jedynkowość, ten moment "jest odrobinę "zbyt" i "za bardzo".

Ale ogólnie taką literaturę chcę czytać! Aż mi się przypomniały Twoje listy... Chociaż powiem szczerze, że nie mogę się doczekać, gdy będziesz miała okazję zabłysnąć w czymś bardziej optymistycznym i lżejszym. Bo jeśli tak głębokie i żywe uczucia wzbudzasz pięknie wzbudzasz we mnie w smutniejszych klimatach, to Jeżu Kolczasty, cóż to będzie za słodycz przy tych weselszych! Very Happy

Amti

Posts : 10
Join date : 2021-03-15

View user profile

Magda Skowron likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea Empty Re: Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

Post by Magda Skowron Wed Mar 31, 2021 11:21 am


Magda Skowron

Posts : 23
Join date : 2021-03-16

View user profile

Amti likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea Empty Re: Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

Post by Bea Wed Apr 07, 2021 7:19 pm

Mega! Bardzo mi się podoba ta stylizacja Very Happy
Bea
Bea
Admin

Posts : 25
Join date : 2021-03-10

View user profile https://wyzwanie-pisarskie.forumieren.de

Magda Skowron likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea Empty Re: Wyzwanie #1 Moonlit beach/ rebellion - Bea

Post by Sponsored content


Sponsored content


Back to top Go down

Back to top


 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum