Wyzwanie Pisarskie
Would you like to react to this message? Create an account in a few clicks or log in to continue.

Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda

2 posters

Go down

Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda Empty Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda

Post by Magda Skowron Wed May 05, 2021 10:30 pm

- Uwielbiam ten obraz - stwierdziła z przejęciem.
Bonifacy również przyglądał się "Myśliwym na śniegu" Pietera Bruegela ale nie robiło to na nim takiego wrażenia jak chociażby "Wieża Babel".
- Zobacz - kontynuowała Marta. - Jak można tak pięknie oddać zmagania człowieka z życiem? Do tego te kolory! No coś pięknego!

On nadal tego nie czuł. Ot, zgarbieni, może zziębnięci Myśliwi brną przez śnieg ze swymi psami, niosąc na plecach jedną zwierzynę (lisa?) na trzech.
Rozumiał, że polowanie musiało się niezbyt udać ale żeby od razu robić z tego przypowieść o trudach życia zwykłego człowieka?
Nie chciał jednak dać po sobie znać, co o tym myśli. Dzisiaj były 50 urodziny jego córki.
Przyjechał do niej, do Wiednia, specjalnie z Łodzi, żeby świętować ten dzień tak jak chciała, tj. w jej ulubionym Muzeum Historii Sztuki.
Co mu szkodzi udawać, żeby zrobić jej przyjemność?
- W porządku, Tato. Przecież nie musi Ci się podobać... Ważne, że tu ze mną jesteś - powiedziała z lekkim uśmiechem.
Przez chwilę czuł, że wzruszenie ściska mu gardło. Poczuł wzbierające ciepło na twarzy i wilgoć w kącikach oczu.
- Czym sobie zasłużyłem na taką wspaniałą córkę?! - powiedział przytulając ją mocno.
Był dumny z nich obojga. Dumny z tego, że sobie poradzili. Przecież kiedyś nie dałby rady zdobyć się na takie gesty i słowa,
jednak na całe szczęście zdążył sobie przemyśleć kilka rzeczy w życiu. Miał 72 lata i nie zamierzał tracić ani chwili!

Nie odpowiedziała mu. Zauważył, że powoli zmierza do wyjścia ale postanowił tego nie komentować.
Jej dzień, niech robi jak uważa - myślał. Zresztą, szczerze mówiąc trochę już odczuwał znużenie po kilku godzinach chodzenia.
Z rozmyślań wyrwał go jej smutny, spokojny głos:
- Widać nie każdy uważa, że jestem taka wspaniała...
Na samo wspomnienie byłego zięcia staruszek poczuł, że gotuje się w środku.
- Jeśli masz na myśli Zbyszka, to nawet nie chcę o nim słyszeć! To zwykły palant!
- Tato, przecież Ty też rozwiodłeś się z Mamą - odpowiedziała szybko, bez zastanowienia.
Zrobiło mu się głupio, chociaż chyba bardziej przebijała w nim złość. Jak w ogóle mogła ich porównywać?!
- Wiesz, to jednak co innego... - mówił próbując powściągnąć mieszankę gniewu i zakłopotania.
Wiedział, że nie ma prawa reagować zbyt ostro. Przecież obiecał sobie, że odbuduje relacje z Córką, że zrobi wszystko aby mu wybaczyła.
A jednak musiał przyznać, że porównanie go z tym osłem po prostu... zabolało.
- Tak, Ty nie zdradzałeś Mamy, jeśli to masz na myśli. Wiem, że się po prostu nie kochaliście i dlatego zacząłeś pić, a potem odszedłeś...
Mam pięćdziesiąt lat i naprawdę widzę więcej niż porzucona, czternastoletnia dziewczynka! - mówiła odchodząc coraz bardziej od tłumu zwiedzających,
jakby szukała chociaż odrobiny prywatności. Po chwili dodała: a jednak ta dziewczynka wciąż we mnie żyje... i pamięta.

Szum zmieszanych języków, przepychający się ludzie, interesujące wizualne bodźce... To wszystko nie miało znaczenia.
Mężczyzna był oszołomiony mieszanką wzbierających w nim uczuć i gonitwy myśli.
Jeszcze niedawno był bohaterem reportażu młodej dziewczyny o sympatycznym, starszym Panu.
Był kimś, kto zrobił tyle dobrego otwierając kawiarnię połączoną z salonem fryzjerskim przyjaznym innym starszym osobom.
Czuł się z tym tak dobrze i pysznie, że aż prawie zapomniał ile rzeczy musiało się wydarzyć zanim dobrnął do tego etapu w swoim życiu.
A teraz coś takiego! Jak jego córka mogła porównywać go z tym szują?! Czuł się tak, jakby dostał mokrą, brudną szmatą w mordę...

Szli przez chwilę w ciszy, każde pochłonięte własnymi myślami i staraniami o to, żeby nie dać się stratować innym ludziom.
Wiedeń przyciągał turystów o każdej porze roku. Nic dziwnego, że tyle osób chciało go teraz obejrzeć w wiosennym rozkwicie.

Tylko Bonifacy wiedział ile pracy włożył w to, żeby wyjść ze swojej skorupy. Jednak, po tym wszystkim co nawyrabiał w życiu,
nie dawał sobie opcji na pozostanie w strefie komfortu (przynajmniej jeśli chodziło o relacje z osobami, na których mu zależało).
Nie masz już czasu na niszczenie i naprawianie życia sobie i innym, Boniek - powtarzał w myślach.
A mimo to nie był teraz w stanie w pełni zapanować nad emocjami. Na przemian bladł i pąsowiał, aż wreszcie nie wytrzymał:
- No i po co mi o tym teraz mówisz?! Myślałem, że już to przerabialiśmy! Nie raz, nie dwa, a dziesiątki razy! - mówił chrypiąc.
Zaschło mu w gardle, pociły mu się ręce, a tymczasem ona nadal nieznośnie milczała, skupiona na stawianiu kolejnych kroków.

Nie podobało mu się to jej złowrogie milczenie. Wiedział, że musi się opanować, żeby znów chciała z nim rozmawiać.
Chcąc zmusić się do uspokojenia niechętnie przypomniał sobie scenę swojego największego upadku i wstydu. Chłostał się nią mentalnie, byle by tylko szybko doprowadzić się do porządku, zanim znów coś spieprzy.
I tak oto zwizualizował sobie jak to pewnego dnia, w pijackim amoku przywalił nastoletniej córce z pięści w brzuch. I to nie jakoś tam lekko...
Niestety, dopiero to go otrzeźwiło. Dopiero jej ucieczka z domu sprawiła, że już nigdy więcej nie sięgnął po kieliszek.
To wspomnienie było jak lodowaty kubeł wody na jego rozeźloną duszę.
Jak będzie trzeba, to przeprosisz i siedemdziesiąty-siódmy raz i zrobisz wszystko, co tylko, kurwa, trzeba. Nie daję Ci prawa do tego, żebyś to znowu spierdolił - mówił do siebie, w duchu, tonem nie znoszącym sprzeciwu.

Zdążyli już wyjść z budynku, mijając przerzedzające się grupki wycieczek. Przeszli ulicę, jeszcze kawałek, aż wreszcie dotarli w okolice pałacowego ogrodu i secesyjnej palmiarni. Kiedy wreszcie wokół zrobiło się na tyle spokojnie, żeby móc swobodnie rozmawiać, Ojciec zagadnął delikatnie: mówiłaś, że mi wybaczyłaś...

- Tak Tato, wiem - westchnęła. - Może ostatnio za bardzo rozgrzebuję rany? Jakoś nie mogę powstrzymać tych wszystkich przemyśleń,
które pojawiły się chyba przy okazji skończenia półwiecza...
A więc to o to chodzi! - pomyślał z niespodziewanym entuzjazmem. I od razu wypalił: dziecko drogie! Naprawdę?! Co to jest 50 lat? Jeszcze tyle przed Tobą! No popatrz na mnie! Wydawało się, że sięgnąłem dna, a tu wreszcie na starość znalazłem zajęcia dla siebie i jeszcze udało mi się odnowić z Tobą kontakt!
- mówił głośno, wyraźnie, niemal radośnie. - Gdyby jeszcze tylko udało się naprawić relację z Tadeuszem, to niczego więcej już nie potrzebuję!

Znów chwilę nie odpowiadała, patrząc w dal pustym wzrokiem. Wokół było pełno zadbanych roślin, do których powinno ciągnąć każde oko wrażliwe na piękno, a mimo to jej wzrok pozostawał niewzruszony. Nagle zagadnęła: czy kiedykolwiek mówiłam Ci jak dowiedziałam się o zdradach Zbyszka?

Mijały 3 lata od ich rozwodu, a to był pierwszy raz jak wchodziła przy Ojcu w szczegóły tej sprawy. Bonifacy wiedział jak zamknięta jest w sobie. Odezwała się w nim czułość. Nie chciał jej spłoszyć,
dlatego tylko bezgłośnie, przecząco poruszył głową.
- Zawsze dbałam o to, żeby w moim związku nie brakowało szacunku i zaufania - mówiła jakby opowiadała film z życia kogoś innego.
- Wiesz, nie chciałam powielać Twoich i Mamy błędów... Dlatego, chociaż jako handlowiec mój mąż często podróżował, to starałam się nie poddawać pokusie sprawdzania jego telefonu,
czy laptopa. Szczerze mówiąc, naiwnie wierzyłam, że mamy podobne podejście do życia... - westchnęła ciężko i zawiesiła na chwilę głos.
Boniek zmarszczył brwi, wbił wzrok w ziemię i całym sobą mocniej skupił się na słuchaniu córki.
- Niestety, pewnego razu wybraliśmy się na jakieś wesele i Zbyszek mocno zapił. Zapił tak bardzo, że kiedy po zabawie wracaliśmy do domu, to przestał zwracać na cokolwiek uwagę.
Widziałam, że próbował coś do kogoś pisać ale nie zaprzątałam tym sobie jakoś bardzo głowy. Przynajmniej do czasu, gdy weszliśmy do domu, ja poszłam do łazienki, a on za ten czas zasnął na łóżku, z odblokowanym telefonem w ręce... Wracając z łazienki wzięłam ten nieszczęsny telefon, żeby odłożyć go na stolik nocny i wtedy...
nogi się pode mną ugięły. Wyobrażasz sobie, że facet był tak głupi i bezczelny, żeby zasnąć w trakcie pisania smsa do innej kobiety?!

- Córuś... - Bońkowi ciężko się tego słuchało. Współczuł jej i było mu jej naprawdę bardzo żal.
- Ha! Ale to nie wszystko! - ożywiła się. - Wiesz czemu ja sobą najbardziej gardzę, Tato?! - powiedziała nie patrząc na niego. Ojciec za to przypatrywał jej się teraz bardzo uważnie.
- Nie znoszę się za to, że ja wtedy NIC nie zrobiłam. W ogóle nie było w moim życiu i w planach miejsca na coś takiego. Sparaliżowało mnie. Przecież nasza jedyna córka dopiero stała się pełnoletnia i wybierała się na wymarzone studia! Nie chciałam jej tego schrzanić...

Bonifacy czuł niewysłowiony ciężar. Rozumiał. Z innej perspektywy, w innym rozdaniu życiowych kart ale rozumiał jak ciężko jest udawać, kiedy już się wie, że nie będzie dobrze. Jednak pomimo całej tej uczuciowej wiedzy, nie był w stanie jej zwerbalizować. Nie potrafił wymyśleć co mądrego lub krzepiącego mógłby teraz powiedzieć.
Mógł tylko pozwolić jej mówić dalej... i tak też zrobił.

Magda Skowron

Posts : 23
Join date : 2021-03-16

View user profile

Bea likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda Empty Re: Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda

Post by Bea Tue May 18, 2021 5:39 pm

Świetne! Zaskoczyłaś mnie powrotem do postaci Bonifacego. Ten epizod z jego życia pokazał, jak wielowymiarowi potrafią być ludzie. Czuć było to napięcie w rozmowie, gdzie obie strony chcą ze wejść w kontakt, a mimo to ciężko im znaleźć właściwe słowa.

Pięknie poprowadziłaś to, jak sytuacja się zmienia: najpierw rozmawiają ze sobą trochę jak nieznajomi, potem jak ojciec i skrzywdzona córka, by wreszcie spotkać się jako dorośli, którzy swoje przeżyli i mają czego żałować. Trudne, trochę smutne, ale też dające nadzieję.
Bea
Bea
Admin

Posts : 25
Join date : 2021-03-10

View user profile https://wyzwanie-pisarskie.forumieren.de

Magda Skowron likes this post

Back to top Go down

Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda Empty Re: Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda

Post by Magda Skowron Tue May 18, 2021 8:04 pm

Bardzo dziękuję Smile Najpierw pomyślałam, że to może być ciekawe ćwiczenie przedstawić jedną postać w różnych sytuacjach. Potem już całkiem wyobraziłam sobie jakby miało wyglądać jego życie, także nie było odwrotu Smile

Magda Skowron

Posts : 23
Join date : 2021-03-16

View user profile

Back to top Go down

Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda Empty Re: Wyzwanie #3. A man in his seventies, who is very compassionate. The story begins in a museum. - Magda

Post by Sponsored content


Sponsored content


Back to top Go down

Back to top


 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum